Witajcie
Dużo się działo podczas mojej nieobecności tutaj. Zaraz na początku mojej przerwy wpadłam w marazm z którego nie mogłam się otrząsnąć. Niewiele mnie cieszyło, w moim prywatnym życiu było więcej zgryzot niż radości i niestety, bardzo to się odbiło na moich robótkach. Umarły w butach!
Dopiero rok 2019 przyniósł mi zmiany, znalazłam siłę na nowy początek, podjęłam drastyczne i dobre decyzje. Kiedy człowiek myśli uff, przychodzi niespodzianka z innej strony - przebyty stres spowodował realne, fizyczne problemy więc zaczęłam walkę o mój kręgosłup. Dzisiaj odkrywam na nowo swoją starą "ja", za którą bardzo tęskniłam. Dużą tego częścią było to miejsce.
W czasie, który ostatnio mieliśmy i w sumie jeszcze mamy, powoli, a systematycznie, wracam do starych przyjaciół - czółenka, igły, mulin, drutów. Mam nawet nową przyjaciółkę - maszynę do szycia! I to dla mnie bardzo ważną, bo zostawioną w spadku przez moją babcie, która niedawno odeszła. W końcu rękodzielnik nie może mieć nudnych i sztampowych masek - wyobraźnia działa. Nauczyłam się również przerabiać ubrania, więc kwestia zakupów ciuchowych tego lata nie stanowiła dla mnie problemu. Miałam wiele rzeczy po rodzinie, które czekały na pójście do krawcowej - doczekały się mnie ;)






