Wreszcie! Dobrnęłam do końca mojego osobistego giganta :) Oj, pewnie dla innych to maleństwo ale dla mnie 42 cm frywolicenia na igle przez miesiąc to było coś! Wiele tej serwetce brakuje, jestem tego zupełnie świadoma, niektóre łuczki za mało ściągnęłam co doprowadziło do zamieszania przy innych elementach ale człowiek cały czas się uczy. W każdym razie obdarowana, czyli mama jest nią zachwycona a o to dla mnie liczy się najbardziej :)
Podsumowując:
wzór z "Moich Robótek", kordonek biały Aida 10 na igle, średnica 42 cm :)
Jakoś tak jak już miałam aparat w ręce doszłam do wniosku, że troszeczkę pofotagrafuję :) Na imieniny dostałam żonkile w doniczce, więc od razu stanęły na starej serwetce:
Tutaj mój bambusik, o który tak się bałam, że przy moich zdolnościach zdechnie a tu proszę, rośnie w najlepsze :) Również na starej serwetce.
Tak jak zapowiadałam to chyba ostatnie dzieła robione igłą. Zaczęłam już bawić się czółenkiem. Pierwsze popołudnie było katastrofą ale tylko to jedno. Teraz jestem w połowie robienia zakładki dla samej siebie (święto, bo zawsze robiłam dla kogoś a sama zakładałam tym co akurat było pod ręką) więc same ocenicie różnice. Postępów nie pokażę, bo na razie dziwnie to wygląda ale za to narzędzia pracy można podziwiać :)
Ten biały to kordonek Aida na serwetkę, a te dwa cieniowane to kolory na zakładkę. Czółenkiem wychodzi zdecydowanie ładniejsza i delikatniejsza koronka i jak człowiek wpadnie już w ten rytm to nawet szybko leci :)
A na koniec moja złośnica - kotka, która nie lubi zdjęć. Trudno, czasem muszę jej strzelić artystyczną fotkę z kwiatkiem :)
Kochane, dziękuję za tak wiele ciepłych słów w komentarzach! Naprawdę, same wiecie, że nie ma nic przyjemniejszego niż czytać Wasze komentarze - jest po tym power na następny tydzień :)
Annette - zszywanie innych kształtów faktycznie łatwe nie jest, ale wykorzystałam właśnie metodę z domku, uwierz nie rozleci się. Promyk prosi o tutorial, więc jak tylko będę robiła następny to z Wami na ekranie. Wtedy już Ci się nie uda wykręcić i będziesz musiała swój skończyć :)
Marina - tak, robione na ukos, taki wzorek znalazłam i pomyślałam, że może jakoś uda się zszyć. Jakoś się udało :)
Labores - faktycznie, tylko dwa miesiące a ja się obijam :)
Hafty Tiny - też mi trochę żal kotka, ale jak kocha to poczeka :) jak pisałam Anetce, będziemy domki zszywać razem to wtedy pokarze jak robię żeby mi nic nie wystawało. Nie martw się, ja też wiele maskuje zdjęciami - to też jest nasz talent :)
Karolina - już trochę się wczułam w czółenko i mam podobne wrażenia :) tylko wydaje mi się, że frywolitka spod czółenka jest mniejsza niż igłowa i nie wiem jak to się przekłada na wielkość serwetek.
Dziękuję jeszcze raz wszystkim odwiedzającym mój blog, zapraszam jak najczęściej, pozdrawiam serdecznie :)